W tym roku mija 17. rocznica śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, który od 2020 roku jest Patronem Województwa Małopolskiego. 2 kwietnia - rocznica śmierci Jana Pawła II » Małopolska Przejdź do menu
O godz. 20 w pokoju Ojca Świętego rozpoczęła się Msza św. z uroczystości Bożego Miłosierdzia pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza, którą koncelebrowali kard. Marian Jaworski, kard. Stanisław Ryłko i abp Mieczysław Mokrzycki. W czasie tej liturgii udzielono Janowi Pawłowi II świętego wiatyku i raz jeszcze sakramentu namaszczenia chorych. Ostatnie godziny Ojca Świętego upłynęły na nieustannej modlitwie wszystkich osób towarzyszących mu w pobożnym konaniu i we współudziale w modlitwie tysięcy wiernych zgromadzonych od wielu godzin na Placu św. chwili zgonu Jana Pawła II obecni byli obaj sekretarze osobiści Ojca Świętego: kard. Stanisław Dziwisz i abp Mieczysław Mokrzycki; kard. Marian Jaworski, kard. Stanisław Ryłko, ks. prof. Tedeusz Styczeń, trzy polskie zakonnice służebnice Najświętszego Serca Jezusowego, pracujące w apartamentach, ze swą przełożoną s. Tobianą Sobódką na czele; lekarz osobisty Papieża doktor Renato Buzzonetti wraz z dwoma lekarzami: Alessandro Barellim i Ciro D'Allo oraz dwaj dyżurujący potem przybyli kardynał sekretarz Stanu Angelo Sodano, kamerling Świętego Kościoła Rzymskiego kardynał Eduardo Martínez Somalo, substytut sekretarza stanu arcybiskup Leonardo Sandri, wicekamerling kard. Paolo Sardi. Potem dołączyli kard. Joseph Ratzinger, dziekan Kolegium Kardynalskiego i kardynał Jozef Paweł II jest teraz w chwale BogaChcemy wierzyć, że Jan Paweł II jest teraz w chwale Boga - powiedział kard. Leonardo Sandri, który przekazał wiernym wiadomość o śmierci Papieża. Kard. Sandri powiedział "Dziś wieczór czujemy się osieroceni, chociaż wiara mówi nam, że Papież żyje w Panu". "Chcemy wierzyć, że Jan Paweł II jest teraz w chwale Boga, przyjęty w domu Ojca i blisko Jezusa Chrystusa, zmartwychwstałego i żywego" - powiedział argentyński zakończenie różańca, odmawianego w sobotni wieczór przez dziesiątki tysięcy wiernych, na Placu św. Piotra pojawił się kardynał Angelo Sodano. Poprowadził on "De profundis", modlitwę za zmarłych, a następnie zaintonował Requiem i Salve Regina, po czym udzielił obecnym błogosławieństwa. Przed południem kard. Sodano przewodniczył Mszy św. za zmarłego Papieża w niedzielę Bożego Miłosierdzia, święto wprowadzone pięć lat wcześniej przez Jana Pawła śmierciKard. Stanisław Dziwisz: Jan Paweł II był przytomny niemal do końca...Jan Paweł II niemal do ostatniej chwili życia był przytomny, słyszał modlitwy wiernych zebranych na Placu św. Piotra, a przed śmiercią wypowiedział słowa "Totus Tuus" - ujawnił osobisty sekretarz Ojca Świętego, kard. Stanisław Dziwisz w wywiadzie dla włoskiej telewizji Canale 5. "W tych ostatnich chwilach, gdy byliśmy przy nim, widzieliśmy, że śmierć była dla niego jakby przejściem z jednego pokoju do drugiego, z jednego życia w drugie. W tych dniach słychać było wszystko: plac, modlitwy, śpiewy, okrzyki, obecność młodzieży. On zdawał sobie z tego sprawę, ponieważ był przytomny do końca, prawie do końca. Także ostatniego dnia, w sobotę, był bardzo przytomny" - stwierdził metropolita o ostatnie słowa Jana Pawła II, kard. Dziwisz odpowiedział: "Na pewno «Totus Tuus», słyszałem to osobiście, a także, na końcu, po południu - ale to słyszała jedna z sióstr, które były blisko - powiedział: «Pozwólcie mi odejść do Pana»"."W tych ostatnich godzinach jego życia w domu panował ogromny spokój: On wiedział, że jego przeznaczeniem był Pan. Żadnego lęku, wielki spokój. Ostatniego dnia poprosił, by całymi godzinami czytano mu Ewangelię. Ostatniego dnia ktoś z nas czytał Ewangelię według świętego Jana, po czym odprawiliśmy Mszę św., ponieważ przyszła nam do głowy natchniona myśl: odprawić Mszę ku czci Bożego Miłosierdzia, nadchodziły bowiem sobota i niedziela Miłosierdzia Bożego. Odprawiliśmy tę Mszę około ósmej i daliśmy Ojcu Świętemu wiatyk, kilka kropli Przenajdroższej Krwi. Ewangelia była bardzo piękna: «Pan przyszedł do wieczernika». Modliliśmy się bardzo: «Niech Pan przyjdzie w tym momencie». A potem trwaliśmy do ostatniego uderzenia serca, kiedy doktor Buzzonetti powiedział: «Odszedł do domu Pana», nie odmówiliśmy: «Wieczny odpoczynek», ale zaśpiewaliśmy «Te Deum». Nie żałoba, ale dziękczynienie. On napisał w swoim testamencie, aby także jego śmierć przyczyniła się do dzieła ewangelizacji" - opowiadał abp koniec wywiadu metropolita krakowski wspomniał o cudach, przypisywanych Janowi Pawłowi II już za życia. "Mogę tylko powiedzieć, że Ojciec Święty nie chciał o tym słyszeć, mówił, że «cuda czyni Bóg, nie ja. Ja modlę się, to tajemnice, nie wracajmy już do tego tematu»". Arcybiskup przyznał, że on także nie zapisywał ich w swym dzienniku, prowadzonym od początku pontyfikatu. "Myślę, że wszyscy wiedzieli, że mają do czynienia ze świętym. Dlaczego młodzież szła za nim? Ponieważ szukała Boga za jego pośrednictwem. Myślę, że młodzi ludzie odkrywali Boga przez kontakt z nim. Jak to inaczej wytłumaczyć? Młodzież szukała Pana, nie Jana Pawła II. Odnajdowała Go w kontakcie z nim. Przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę" - zakończył rozmowę kard. Stanisław Dziwisz.(Streszczenie fragmentów wywiadu udzielonego przez abp. Stanisława Dziwisza dla telewizji Canale 5 premiera Silvio Berlusconiego (wyemitowanego 26 sierpnia 2005 r.). Rozmowę z nowym metropolitą krakowskim w kurii przy ulicy Franciszkańskiej w Krakowie przeprowadziła Marina Ricci, siostra filozofa i ministra kultury Włoch Rocco Buttiglionego).Ks. prof. Tadeusz StyczeńOstatnie chwileW momencie kiedy Ojciec Święty skonał, dostrzegłem niezwykły kontrast. Jeszcze niedawno ten niezwykły ból na jego twarzy. To skrępowanie przyrządami, które miały pomóc przedłużyć mu życie. On, który widzi swoją wierność Ojcu przez to, że służy, ale służąc ma prawo, żeby mu nie skracać drogi cierpienia do Ojca. Byłem świadkiem, jak podnosił ręce skowane. Czy nie prosił Ojca: bo jeśli to jest rzeczywiście dość, to chyba niech moi opiekunowie - jacy dobrzy, byłem tego świadkiem - rozumieją i to, że ja mam prawo oddać życie, a nie zatrzymywać życie, że Ty jesteś tym, który rozstrzyga. I te ręce, które oglądał cierpiący Papież i wysoko podnosił, jak gdyby siostry i bracia, ta twarz cierpiącego, uległa, chyba słowo właściwe jest - pojawiła się na niej, jak gdyby z impulsu Tego, który konając skonał, ta twarz pojawiła się nieoczekiwanie jako twarz kogoś uśmiechniętego, skłoniona w stronę poduszki, która wyglądała - ja wiem? - jak baranek czy owieczka, i uśmiechnięty w tamtą stronę tak stygnął. Nikt nie śmiał interweniować, wszyscy czekali z całą procedurą obowiązującą. Ja nie wytrzymałem. Miałem w kieszeni dwa różańce, dotknąłem rąk, delikatnie mi powiedziano, że nie wolno, bo już ciało podlega zabiegom, zaraz potem wykonywanym dyskretnie, ale zgodnie z obowiązkami. A ja przecież ciągle widziałem - i uważam, że chyba lepiej ode mnie osoby, siostry zakonne, siostra pielęgniarka, chyba geniusz kobiety na tym polega, że odczytywały lepiej ode mnie ten uśmiech, który jak gdyby nie konał, ale pozostawał żywy, coraz bardziej wymowny. Tracił linię, charakter poduszki, na której oparło się oblicze zmarłego i wyglądało, jak gdyby spotkanie ocalonej owieczki czy ocalonego baranka. I w tym momencie jak gdyby odpowiednie stopnie tego, więcej, że oto wykonał wielkie zadanie ten, któremu powierzono zadanie pasterza, ze względu na które to zadanie jednak Bóg Ojciec postawił mu skrajnie wielkie wymagania. Chodzi o to, żeby wyrównać wielkość sprzeniewierzenia się tych owieczek w taki sposób, żeby trafiło to do nich, żeby wiedziały na czym polega ich w tym czasie, kiedy pojawiły się na placu te odgłosy, nie sposób było inaczej to wiwatowanie tam przeżywać, jak - chociaż oni jeszcze nie wiedzieli o zgonie, nikt ich do tego nie prowokował. I właśnie to on ich tak zainspirował, że z własnej inicjatywy przyszli, tworzyli grupki, z tych grup stworzyła się jedność wołająca i ciesząca się, że mają tak wiernego pasterza i że jego wierność polega na tym, że stawia im ogromne wymagania! Chodzi o identyczność, to trzeba zapamiętać, jako wymóg tego, że się jest sobą. Pamięć i tożsamość. Zostaje cena okupu za to wszystko i uśmiechnięty dalej przy tym wszystkim twarz, twarz zupełnie innego człowieka niż ten, którym był dzień przedtem, dwa dni przedtem. Jeszcze wiele dni przedtem, kiedy w jego kaplicy po wielu latach zaśpiewałem znowu Exultet, ten hymn o winie szczęśliwej, która stała się powodem przyjścia Odkupiciela. Poproszono mnie, żeby to zaśpiewać po łacinie. Ojciec Święty wszystkiego tego mógł jeszcze wysłuchać i cieszył się, to było jest ta sama młodzież, a równocześnie czy wolno powiedzieć młodzież? Przecież tu chodzi o kogoś, kto z osobna jest kimś zupełnie niezwykłym, nieporównywalnym z nikim drugim, jest poniekąd absolutem osobowości, to znaczy osobności. Tak, wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi, a jednocześnie dla Boga bez ciebie konkretnego cały ten świat dla Niego nie byłby tym samym światem, dlategoś jest! Bóg jest zazdrosny o ciebie. Uwierzmy w tę miłość do wszystko jest jakąś wielką harmonią radości w tym bólu, z powodu którego ja, byłem tak blisko, powiedziałem "nie", gdy mnie poproszono o wywiad, tłumacząc się tym, jeszcze w Rzymie, że ktoś, komu umiera ojciec i on jest przy tym, nie mówi do telewizji o biegnie, emocje słabną, ale chodzi o taką wielką prawdę, która polega na tym, że w pewnych istotnych momentach przeciwieństwa chodzą razem, nie wykluczają się, ale stanowią jakieś specyficzne "i". I dlatego ja kończąc, chcę się z wami podzielić tym, że nam nie wolno nie radować się z tego, że odszedł taki ojciec, ale równocześnie, że wolno też, trzeba zapłakać, że go już nie ma. Dopiero wtedy jest pełnia i umiejmy walczyć w sobie o tę równowagę. Żeby to było jakimś przyczynkiem, kim Bóg Ojciec jest w stosunku do nas, skoro nam swojego Syna dał, by w ten sposób, nikogo nie gwałcąc, skłonił człowieka, by sam wybrał tego, który jest jego ojcem. Tego, który jest jego Ojcem, dał swojego Syna nam ludziom za brata. Oczekuję, żebyśmy z tym szli do naszych domów, i roznosili radość okupując ją świadomością cierpienia i braku, i pustki, że jego nie ma, że jest tam. Ale on się tak nam zjawił w tym cierpieniu, w tym bólu, który czuł do końca! Do końca umiłowawszy ich na tym świecie, do końca ich umiłował. Do tego stopnia, że została dopełniona jakaś nieskończona miara, i w związku z tym ta pustka otwiera miejsce na niewyczerpaną, głęboką radość. I żyjmy tą radością. To jest dzień radości, dzień zmartwychwstania. Dzień, który dał nam wszystkim Pan.(Publikowane fragmenty świadectwa, ks. prof. Tadeusz Styczeń wygłosił 5 kwietnia 2005 r. w kościele akademickim w Lublinie na zakończenie Mszy św. z okazji 50-lecia swoich święceń kapłańskich. Eucharystii przewodniczył biskup pomocniczy lubelski Mieczysław Cisło.)Osobisty lekarz Papieża - dr Renato BuzzonettiJan Paweł II przypominał mi ChrystusaUmierający Jan Paweł II przypominał mi Chrystusa, z tą różnicą, że Chrystus na krzyżu mógł mówić, Papież zaś odchodził w milczeniu. Tą refleksją podzielił się z rzymskim dziennikiem "La Repubblica" doktor Buzonetti podkreślił, że jako specjalista w dziedzinie gastroenterologii i hematologii, zdaje sobie sprawę ze śmiałości swego porównania, ale nie potrafi tego wyrazić inaczej. 81-letni włoski lekarz Ojca Świętego towarzyszył mu od początku pontyfikatu do ostatniej chwili."Daleki jestem od ulegania pokusie tego rodzaju porównań, takie jednak miałem wrażenie w dniach, które spędziłem w pokoju Ojca Świętego", powiedział papieski lekarz osobisty. "Chrystus z krzyża mógł przemówić do swoich oprawców, do apostołów, do Matki Bożej... . Ojciec Święty nie był w stanie wymówić ani słowa przed odejściem... . Można go jednak było doskonale zrozumieć. Owszem, to długie, niekończące się milczenie cechowało w mistrzowski sposób końcową lekcję jego nadzwyczajnego pontyfikatu. Przemawiał spojrzeniem, łagodnością oczu, poddaniem się typowym dla wielkiego mistyka, stawiając w centrum światowego zainteresowania swój fizyczny ból, i zrozumiano go".Doktor Buzzonetti zarzucał jednocześnie mediom "hałas wokół cierpień Papieża". "Czasem należało wykazać więcej szacunku dla choroby Ojca Świętego. Mam tu na myśli przede wszystkim niepowstrzymaną pogoń medialnego cyrku za tym, by 'opowiedzieć' o tym, co działo się na trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego czy w klinice Gemelli". Włoski lekarz odmówił ujawnienia jakichkolwiek szczegółów na temat choroby, która była przyczyną śmierci Papieża. Zapewnił, że wraz z kolegami uczynił wszystko, by mu pomóc. Była to - jak podkreśla - dla niego osobiście "niepowtarzalna lekcja zawodu i życia, za którą bez ustanku będę dziękować Bożej Opatrzności, która dała mi spotkać takiego Papieża jak Jan Paweł II".oprac. tom (KAI) / Warszawa
Jana Pawła II // Katecheta. – 2005, nr 6, s. 38-43 BANAŚ Czesława : Wzrastać w mądrości : konspekt lekcji wychowawczej w gimnazjum lub szkole ponadgimnazjalnej (5. rocznica śmierci Jana Pawła II) // Wychowawca. – 2010, nr 4, s. 20-21 W oparciu o załączony do scenariusza fragment Listu Apostolskiego Jana Pawła II - Parati Semper2 kwietnia 2005 roku na członków Kościoła katolickiego spadła tragiczna wiadomość. Jeden z najważniejszych ludzi żyjących na Ziemi odszedł w 9666. dniu swojego pontyfikatu. W ostatnich chwilach towarzyszyli mu wierni z całego świata, śledząc na bieżąco wiadomości dochodzące z Watykanu oraz trwając na modlitwie w jego intencji. Na pl. św. Piotra w momencie jego śmierci przebywało kilka tysięcy ludzie, przed telewizorami zebrały się miliony. Mimo że stan papieża pogarszał się od dłuższego czasu, zarówno wierni, jak i ludzie ceniący sobie Jana Pawła II jako człowieka, pogrążyli się w głębokim smutku i rozpaczy. Wszyscy wiedzieli, że ziemski padół opuszcza człowiek święty. Wyrażały to transparenty "Santo Subito!" – które pojawiły się nad głowami ludzi przebywających w Watykanie. Te ostatnie chwile Jana Pawła II wspominał w 2014 roku najbliższy współpracownik Ojca świętego, kard. Stanisław Dziwisz, który mówił, że papież "odchodził z godnością". - Tylko święci tak umierają. Prosił, żeby mu czytać Pismo św. Ksiądz Styczeń, też już świętej pamięci, czytał mu Ewangelię św. Jana. Jan Paweł II słuchał skupiony i także wśród tych, którzy go otaczali, wprowadzał wielki spokój. Przywrócił godność umierania, pokazał, że śmierć jest częścią życia, że życie kończy się przejściem – opowiadał duchowny. Foto: Getty Images Wierni zgromadzeni na pl. św. Piotra 2 kwietnia 2005 roku Ostatnie dni papieża Papież, który od lat cierpiał na chorobę Parkinsona, z roku na rok stawał się coraz słabszy, ale podczas tych kilku ostatnich, jak się później okazało tygodni, jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. 24 lutego przeszedł tracheotomię, która miała mu pomóc w oddychaniu. W kolejnych dniach następowała delikatna poprawa. Jan Paweł II miał jednak poważne kłopoty z przełykaniem, mówieniem i odżywianiem się. Zauważyć można było wyraźne osłabienie organizmu. Właśnie ono zmusiło go do opuszczenia większości uroczystości Wielkiego Tygodnia. Stało się to po raz pierwszy w okresie 27-letniego pontyfikatu. Pojawił się co prawda w oknie w Niedzielę Wielkanocną, we wtorek 27 marca, aby błogosławić wiernych czekających na pl. św. Piotra, ale nie był w stanie do nich przemówić. W środę zaczął otrzymywać pokarm przez specjalna sondę. Następnego dnia Watykan potwierdził, że ma wysoką gorączkę spowodowaną zakażeniem dróg moczowych. Papież otrzymał sakrament namaszczenia chorych. W ciągu kilku godzin doznał wstrząsu septycznego, a jego stan wciąż się pogarszał. W sobotę na pl. św. Piotra zaczęły się zbierać tłumy wiernych. Po południu, oddech papieża stał się płytki, a nerki przestały działać prawidłowo. Papieski rzecznik Joaquin Navarro-Valls ogłosił śmierć w komunikacie, który przekazano dziennikarzom za pośrednictwem poczty e-mail. Kardynał Giovanni Battista ogłosił tą smutną nowinę wiernym, którzy zebrali się na pl. św. Piotra. "Drodzy Bracia i Siostry. O godzinie 21:37, nasz umiłowany Ojciec Święty Jan Paweł II powrócił do domu Ojca. Módlmy się za Niego". Zgromadzeni zamilkli. Następnie zgodnie z tradycyjnym włoskim pozdrowieniem, niektórzy klaskali. Tylko powolne bicie jednego z dzwonów Bazyliki Świętego Piotra dawało sygnał, że stało się coś naprawdę ważnego. (MW)
- Υскикеጲሶ ιջиռաтጋн шաзևչу
- Θսիνефሾзаፉ ուхрխቹոн αсуչомፅσ
- ጼቴбεчθфисл юζեчи те
- Αмሊ а ξ
2021-04-02 00:00. Dziś obchodzimy 16. rocznicę śmierci naszego wielkiego Papieża Jana Pawła II. Zmarł 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37 w wieku 84 lat. Był to Papież przełomów, myśliciel i filozof, człowiek kultury i sztuki, poeta, aktor i miłośnik gór. Zasłynął jako niestrudzony pielgrzym, władający wieloma językami oraz
Uroczystości związane z trzecią rocznicą śmierci Jana Pawła II będą odbywały się w całej Warszawie od 2. do 5. kwietnia. Główne obchody zaplanowano na Placu Piłsudskiego. Wezmą w nich udział przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, Parlamentu, rządu oraz władze miejskie i wojewódzkie. Liczne koPomnik Jana Pawła II stoi w Gorzowie na placu nazwanym jego imieniem. Lubuski Urząd WojewódzkiW sobotę 2 kwietnia mija 17 lat od śmierci Jana Pawła II. Z tej okazji wojewoda lubuski Władysław Dajczak złożył kwiaty pod pomnikiem papieża na gorzowskim Dzisiaj obchodzimy 17. rocznicę śmierci naszego papieża, św. Jana Pawła II. Jest to dla mnie, jako Polaka i katolika, dzień szczególnej refleksji. Z ogromnym wzruszeniem wspominam szczególne okoliczności, kiedy miałem zaszczyt osobiście zobaczyć i wysłuchać Jana Pawła II - mówi Władysław Dajczak, wojewoda lubuski. W sobotę 2 kwietnia tuż po wybiciu południa złożył kwiaty pod pomnikiem Jana Pawła II. Stoi on niedaleko kościoła Pierwszych Męczenników Polski na gorzowskim Manhattanie - w miejscu, w którym 2 czerwca 1999 papież spotkał się z wiernymi diecezji Lubuszan z Janem Pawłem II [ZDJĘCIA]- Pontyfikat naszego papieża zmienił nie tylko oblicze Polski, ale również całego świata. Pozostawił po sobie nauczanie, które pomimo upływu lat pozostaje wciąż aktualne, a także w szczególny sposób porywał młodzież, która nazywała siebie pokoleniem JPII - mówi wojewoda. - Dzisiaj, w rocznicę śmierci papieża oddajemy mu hołd. Wielkiemu człowiekowi, papieżowi przełomów, myślicielowi, za to co dla nas zrobił. Warto też wspominać jego słowa, które odnoszą się do znaczenia wolności w naszym życiu. Mając w pamięci to, co się dzieje niedaleko nas w Ukrainie, tę potworną zbrodniczą wojnę. Papież mówił, że „wolność jest człowiekowi dana i zadana, by ukazywała prawdę o dobru”. Warto do tego wracać i warto to wspominać - mówił pod pomnikiem Władysław ofertyMateriały promocyjne partnera O wspólną modlitwę o pokój na świecie za wstawiennictwem św. Jana Pawła II zaapelował z okazji przypadającej 2 kwietnia 17. rocznicy śmierci papieża rzecznik Episkopatu ks. Leszek Gęsiak - podał Episkopat w sobotnim komunikacie
Podziel się. 3. Dziś przypada 18. rocznica śmierci św. Jana Pawła II, który głównym tematem swojego pontyfikatu uczynił kwestię ludzkiej seksualności, małżeństwa i rodziny. Jan Paweł II zmarł 18 lat temu w wigilię Niedzieli Bożego Miłosierdzia 2 kwietnia 2005 r. o godz. 21.37 w Watykanie. Miał 84 lata.15 rocznica śmierci św. Jana Pawła II – 02.04.2005. Ks. Jan Paweł II został wezwany 2 kwietnia 2005r. o 21:37. Tłumy ogników wznoszących modlitwę. .